Short stories – mój grudniowy wybór audiobooków

nemoW ramach swojego pięknego i kulturalnego hobby – audiobooków po angielsku – słucham wielu krótkich opowiadań. Poniżej trochę wysłuchanych ostatnio staroci, niepokojących, „strasznych”, czasem tylko dziwacznych lub cholernie zabawnych – w większości po prostu dobrych. Prawa autorskie wygasły, przynajmniej w Stanach – lub są w „public domain”. W Polsce chyba też, ale to dla mnie kwestia zbyt subtelna. Linki podaję do wersji audio (głównie kolekcje na stronach Librivox) – trwają od kilku do kilkunastu minut. Chętni bez trudu wyszukają sobie Góglem teksty opowiadań – podaję tytuł, rok i autora. Jeśli ktoś wysłucha albo przeczyta i zechce się podzielić wrażeniami – proszę o komentarze, bo odczuwam za mało informacji zwrotnej ze strony czytelników.

  • „Great French Duel” Mark Twain (1880) – zabawne opowiadanie jednego z moich ulubionych pisarzy, podążające za mało poprawnym politycznie stereotypem „tchórzliwego Francuza”. Dwóch panów ma stanąć do pojedynku na śmierć i życie… Rozdział książki „Tramp Abroad”. Próbka stylu:

He fished out of his vest pocket a couple of little things which I carried to the light and ascertained to be pistols. They were single-barreled and silver-mounted, and very dainty and pretty. I was not able to speak for emotion. I silently hung one of them on my watch-chain, and returned the other. My companion in crime now unrolled a postage-stamp containing several cartridges, and gave me one of them. I asked if he meant to signify by this that our men were to be allowed but one shot apiece. He replied that the French code permitted no more. I then begged him to go and suggest a distance, for my mind was growing weak and confused under the strain which had been put upon it. He named sixty-five yards. I nearly lost my patience.

  • „The Mystery of the Semi-Detached”, Edith Nesbit (1893) – ciekaw byłem, jak autorka znanych książek dla dzieci radziła sobie z horrorem. Temat nawiedzonego domu bardzo popularny, ale podany dobrze i elegancko.
  • „The Adventure of the Mona Lisa”, Carolyn Wells (1912) – niezwykle satysfakcjonujące w lekturze opowiadanie „detektywistyczne”, przypominające mi klimatem.. hm.. Cortazara? Lekkie, pogodne i pomysłowe, część najwyraźniej krótkiej serii „Society of Infallible Detectives”.
  • „Rattle of the Bones”, Robert Howard (1929) – chętnie wykorzystywany w horrorach pomysł karczmy na odludziu i pokoju, z którego nie można wyjść, nawet znośne.
  • „Gods of the North”, Robert Howard (1934) – niezbyt wyróżniające się z innej tego typu literatury fantasy opowiadanie o Conanie, który biega za nagą nimfą po polach bitwy. Można sobie darować.
  • „Egocentric Orbit”, John Cory (1960) – jak zachowa się człowiek, pozostawiony na orbicie w kompletnej samotności… Może niezbyt odkrywcze, ale na szczęście  bardzo krótkie.
  • „Quiet, Please”, Kevin Scott (1961) – następne mało odkrywcze, no ale krótkie i nie do końca złe
  • „A Matter of Magnitude”, Al Sevcik (1960) –  perełka, „a story with a twist”, oparte na prostym pomyśle ale podane tak, że rozwiązanie dociera do nas (a przynajmniej do mnie) dopiero w ostatniej chwili, pozostawiając czytelnika w radosnym nastroju. Pozytywne, antymilitarne i sprytne science fiction (praktycznie bez science).
  • „Summit”, Mack Reynolds (1960) – jeśli sensem atomowych zbrojeń zimnej wojny było tylko odstraszanie, to autor rozwinął ten temat w groteskowy, ale rozsądny i lekki sposób…

” Defense materials. I wonder if ever in the history of the human race anyone ever admitted to producing offense materials.”

  • „The Yillian Way”, Keith Laumer (1962) – wyborne, bardzo miłe opowiadanie o tym, jak różne mogą być kultury i jak obraza w jednej może być oznaką szacunku w drugiej. Tutaj w konwencji sf, ale to tylko opakowanie. Zabawne, mądre i smaczne.

Retief looked at him. „Haven’t you noticed the pattern, Mr. Magnan? The series of deliberate affronts?”

„Deliberate affronts! Just a minute, Retief. They’re uncouth, yes, crowding into doorways and that sort of thing….” He looked at Retief uncertainly.

„They herded us into a baggage warehouse at the terminal. Then they hauled us here in a garbage truck—-„

„Garbage truck!”

  • „The Full Armor of God”, J.J. Campanella (1996) – mocne, ostre, poważne sf. Czyta autor. W przyszłości, gdy walka chrześcijaństwa z islamem wspomagana jest przez nowoczesne technologie wojenne, grupa komandosów, nawróconych na wierność Rzymowi i zakuta w specjalne zbroje rusza na akcję mającą na celu ostateczny cios siłom wroga! Ha – polecam, polecam.
  • „Pyramid of Amirah” J. P. Kelly (2002) – mistyczna rzecz o dziewczynce, zamurowanej wewnątrz piramidy. Otoczenie to rzeczywistość przypominająca nasz świat; barbarzyństwo czy sposób na kontakt z Absolutem? Ładnie napisane.

(Ilustracja na górze  z Verne’a – „20000 mil…”, prawa autorskie wygasły – patrz notka o nich i o autorach w Wikipedii).

Reklamy

Quantum of Solace (2008)

qosDaniel Craig jest dla mnie super Bondem, bo gadżety 007 przestały mnie bawić wiele lat temu a teksty w stylu „musiał złapać pociąg” albo „spóźnił się na windę” wywołują u mnie mieszane uczucia. Pozostaje superagent – zdecydowany, bezwzględny a równocześnie elegancki, zwalczający z fantazją różne przeciwności (przeważnie obcokrajowców z bronią maszynową). Craig jest super, w poprzedniej części mnie wgniotło w fotel. W tej było słabiej. Zdjęcia, bieganie, strzelanie – OK. Nawet jakaś treść była i osobisty dramat agenta, który na początku kariery przeżywa ciężkie chwile i staje się największym twardzielem (no, może z wyjątkiem Batmana…). Ale zabrakło jakiegoś elementu nowości, czegoś klimatycznego. Było wiele elementów znanych ze „starych filmów”, nowe opakowanie, ale czegoś mi brakowało w mieszance. Mimo wszystko, Bond to Bond i obejrzeć można albo należy.

Naturalnie Olga Kurylenko jest mocniejszym punktem (chociaż to złe słowo – bo nie ma wątpliwości co do jej trójwymiarowości) programu. Trochę szkoda, że ją ciągle rzucają o coś, chcą zastrzelić albo spalić – cóż, taki los.

ob

Na szczęście przeżyje, ufff… Inaczej widzowie by się buntowali i prosili o zwrot pieniędzy za bilety. Każdy już by chyba wolał, żeby tego Bonda odstrzelili.

Sir Arthur Conan Doyle: „The Poison Belt” (1913)

poisonWczesne dwudziestowieczne sf o niemal ostatecznej zagładzie ludzkości. Zagładzie, spowodowanej zaburzeniem eteru, który – jak uważano – był substancją, w której zanurzony jest kosmos. Wskutek zaburzenia wszystkie żywe istoty na ziemi padają martwe. Auć. Profesor Challenger, dzięki swojej Niedoścignionej Inteligencji przewidział tragedię. Z żoną i grupką przyjaciół zamyka się w uszczelnionym pokoju, gdzie sztucznie podwyższona zawartość tlenu przedłuży ich życie o kilka godzin. Trochę życiowych przemyśleń, żarty i obraz ziemi w ostatnim dniu panowania człowieka. Dobry styl, język angielski autora przygód Holmesa jest bardzo satysfakcjonujący – a równocześnie nie mam problemów ze słownictwem.

Dość przyjemna, niedługa powieść (nowela?) w porządnej wersji audio (do ściągnięcia z Librivox). Nie jest to pierwszy utwór tego rodzaju (Mary Shelley czy Wells byli wcześniej), ale ponieważ lubię autora chciałem przekonać się, jak wygląda drugie po „The Lost World” opowiadanie serii. Podobno po niej Sir Arthur wpadł w klimat spirytyzmu (matrony rozmawiające z zaświatami i emitujące ektoplazmę). Zdarza się.

Mark Twain „The Adventures of Huckleberry Finn” (1883)

huck4„Persons attempting to find a motive in this narrative will be prosecuted;
persons attempting to find a moral in it will be banished; persons attempting
to find a plot in it will be shot.”

Niewątpliwie jedno z arcydzieł literatury światowej, chyba krzywdząco uznawane wyłącznie za książkę dla młodzieży (którą zresztą jest również). Podróż Hucka i jego przygody w towarzystwie zbiegłego niewolnika i dwóch oszustów, powieść drogi, rzecz bardzo pięknie napisana.

Tratwa jest (cóż za pretensjonalne porównanie) pierwowzorem kabrioletu, w którym za kilkadziesiąt lat będzie podróżować po Stanach grupa ludzi dobranych przez przyjaźń lub przypadek („Kalifornia”, „Thelma i Louise”).

Podróż przez mrok, mgłę, ucieczki z nieprzyjaznych miejsc, przyjaźń i sprzeciw wobec niesprawiedliwości, nawet jeśli jest usankcjonowana przez prawo. Studwudziestoletnia powieść masona z sumiastymi wąsami. Bardzo smaczna w czytaniu. Ostatnie rozdziały nieco odstają od poprzednich – większym podejściem humorystycznym, ale nie ma co narzekać.

Podobno Hemingway nazwał tę książkę utworem, z którego pochodzi nowoczesna literatura amerykańska. Użycie slangu (świetnie brzmiące w przypadku niektórych amerykańskich wydań książek audio), barwne opisy prowincji, dosadne opisy różnych grup społecznych, przesądów i zwyczajów w dziewiętnastym wieku. Pewne fragmenty i słownictwo można przy odrobinie złej woli uznać za rasistowskie, ale – jak ktoś napisał – najwierniejszym przyjacielem Hucka, jego opiekunem i osobą zastępującą w wielu sprawach ojca jest „nigger” Jim.

Próbka tekstu:

„Well, if that ain’t just like you, Huck Finn. You CAN get up the infant-schooliest ways of going at a thing. Why, hain’t you ever read any books at all? — Baron Trenck, nor Casanova, nor Benvenuto Chelleeny, nor Henri IV., nor none of them heroes? Who ever heard of getting a prisoner loose in such an oldmaidy way as that? No; the way all the best authorities does is to saw the bed-leg in two, and leave it just so, and swallow the sawdust, so it can’t be found, and put some dirt and grease around the sawed place so the very keenest seneskal can’t see no sign of it’s being sawed, and thinks the bed-leg is perfectly sound. Then, the night you’re ready, fetch the leg a kick, down she goes; slip off your chain, and there you are. Nothing to do but hitch your rope ladder to the battlements, shin down it, break your leg in the moat — because a rope ladder is nineteen foot too short, you know — and there’s your horses and your trusty vassles, and they scoop you up and fling you across a saddle, and away you go to your native Langudoc, or Navarre, or wherever it is. It’s gaudy, Huck. I wish there was a moat to this cabin. If we get time, the night of the escape, we’ll dig one.”

No i tyle.

  • Librivox – darmowe, angielskie wersje audio (obecnie dwie różne i trzecia w trakcie nagrywania)
  • Loudlit.org (niezły lektor) oraz audiobook treasury – (też darmowe) wersje audio
  • Wikipedia: Adventures… (również ciekawe linki do tekstów, w tym skany z pierwszego wydania, ozdobione fantastycznymi ilustracjami – jak ta powyżej)