„Children of Man”

Ciężkawy film Alfonso Cuarona, reżysera całkiem strawnego (przynajmniej plastycznie) „Harry Potter and the Prisoner of Azkaban”, dość mocnego obyczajowego „Y tu mamá también” i kilku innych filmów, których niestety nie miałem przyjemności na razie poznać. M. in. „Great Expectations” (dla niezorientowanych – chyba jedna z lepszych powieści mastera Karola Dickensa) z Ethanem Hawke – chyba będę musiał obejrzeć.

Wizja pełnego okrucieństw świata niedalekiej przyszłości, przeżartego terroryzmem i bliskiego zagładzie – w obliczu stuprocentowej bezpłodności. Rząd brytyjski znalazł „wreszcie” sposób na radzenie sobie z nielegalną imigracją – czerpiąc obficie z doświadczeń niemieckich obozów koncentracyjnych. Ludzie są zniechęceni, pozbawieni wszelkiej nadziei na lepsze jutro. Telewizja reklamuje zestawy dla samobójców, wszędzie grasują dziwne bandy, mordujące przypadkowych ludzi. Są też oczywiście lepiej zorganizowani „bojownicy o wolność”. Film pokazuje ich metody i moralność – bardzo ładna odtrutka na romatyczne mity o przystojnych rewolucjonistach ze zdjęć (a propos: polecam piosenkę „List do Che – wersja niepłytowa” Strachów – niezamieszczoną na drugiej płycie z powodu problemów z prawami do muzyki).

Zdjęcia wspaniałe. Chociaż to cyniczne – zwracać uwagę na atrakcyjność obrazu przy poważnych tematach. Ale nie przypominam sobie kilkuminutowych (pozornie) ujęć, kręconym w stylu reportażu z obszaru walk, świetnych technicznie i z wyczuciem dopasowanych do konwencji… No proszę – Stopklatka pisze, że zdjęcia robił m. in. człowiek od „Jeźdźca bez głowy” Burtona. Ładnie.

W głównej roli świetny Clive Owen jako everyman, ratujący „ostatnią nadzieję ludzkości”. Symbolika religijna się narzuca sama, zamierzona na 100% i chyba nie nachalna.

Film mocny, dający do myślenia, brutalny i bardzo dobry. Według mnie.

Reklamy

„The Man Who was Thursday, A Nightmare” – G.K. Chesterton

Książka wcale niezła, chyba już ją kiedyś czytałem (na początku liceum?). Hm. Nieco archaiczna, momentami drażniące dialogi i przemyślenia (nie zawsze odkrywcze), ale przynajmniej ładny język. Częste użycie „logiki marzenia sennego” – powtórzenia, absurdalne sceny. Zapada w pamięć.

Ciekawe użycie symboliki chrześcijańskiej. Wikipedia pisze, że ktoś określił pozycję jako „thriller metafizyczny” – może nie thriller, ale metafizyczny – pewno tak. Dobro w człowieku, szlachetność pobudek.

Angielski – niezbyt trudny.

Jeśli ktoś chce więcej realizmu w thrillerze o podziemnych organizacjach, polecam oczywiście świetne „The Valley of Fear” Conan Doyle’a, nieco późniejsze od opisywanej wyżej książki. Oparte o sprawę irlandzkiej… hm, organizacji – The Molly Maguires i jej infiltracji przez osobę z agencji Pinkertona.

  • Książka audio (j. ang.) z Librivox – tu
  • Strona książki na Wikipedii (j. ang.) – tu
  • Mój wcześniejszy wpis o m. in. „Valley of Fear”, nieco krótki – tu

Trochę Vonneguta w oryginale

Trzy fragmenty w mp3, po angielsku:

  • AudioLingo 81 i 82: Kurt Vonnegut, Jr. – „Tralfamadore”, fragmenty z „Rzeźni” i „Syren”, jeśli dobrze pamiętam (słuchałem z dwa tygodnie temu) – jak zawsze świetne. Jeden z fragmentów czytany przez (Ś. P.) Autora!

The Warlord of Mars

Do wyboru – audiobook lub papier / ekran. Trzecia część serii o Johnie Carterze jest równie stylowa, co poprzednie. Główny bohater głównie naparza mieczem, czasem wyskakując z niezbyt typowymi dla osiłków zdaniami, np.:

With the realization that Dejah Thoris was no longer within the throneroom came the belated recollection of the dark face that I had glimpsed peering from behind the draperies that backed the throne of Salensus Oll at the moment that I had first come so unexpectedly upon the strange scene being enacted within the chamber.

Jak na fantasy pulp fiction, język nie jest szczególnie prosty. Fabuła naturalnie nieskomplikowana, kontynuuje motyw z „Gods of Mars” – wybrankę serca naszego twardziela zamknięto w jakiejś świątyni i od tego czasu co pięć minut ktoś ją porywa, gdzieś wywozi w ostatniej chwili, ciągnie brutalnie za ramię, zakuwa w kajdany itp. A bohater w każdym rozdziale tylko dzięki niesamowitemu szczęściu unika rozsiekania, upadku z jakieś wieży, zmiażdżenia, et caetera.

Rozrywka doskonała, idealny odpoczynek od wytężeń intelektualnych, a przy tym (jeśli czytamy/słuchamy po angielsku) dobre ćwiczenie. Trzeba tylko podejść do sprawy z pewnym dystansem. To jest literatura popularna, z naciskiem na pop.

Bardzo chciałbym zobaczyć film (Filmweb pisze, że go kręcą) – liczę na plastykę w stylu Sin City albo 300. Reżyserem miał być Rodriguez – byłby to wybór chyba idealny, ale niestety – nie dojdzie do tego.

Książki audio w „GW”

Według informacji na stronach „GW” – od soboty nowa seria książek audio (w mp3), tanie – 6 zł. Mają być lektury. Ciekawe, czy pełne teksty, czy skrócone. Zapowiadają:

  • „Lalkę” (interpretacja Jerzego Kamasa – grał Wokulskiego w filmie Ryszarda Bera)
  • „Mistrza i Małgorzatę”
  • „Trans-Atlantyk” (chyba nieco złośliwie)

Inną interpretację „Lalki” w wersji audio opisałem tutaj.