A Connecticut Yankee in King Arthur’s Court

Bardzo dobra książka. Przechodzi od przygodowej, poprzez potwornie ostrą satyrę, do opowieści o masowym mordzie tysięcy ludzi przez jedną osobę, uważającą się za „kaganek oświaty”. Świetnie napisane, dużo humoru, który pod koniec się wytraca (Twain się załamał z kilku osobistych powodów). Brak związku z durnymi ekranizacjami, opartymi wyłącznie na elemencie „podróży w czasie”. Książka przypomina mi „Podróże Guliwera” (bez związku z głupawymi ekranizacjami „Podróży Guliwera”).

Książka w wersji audio: Librivox

Reklamy

// Ghost in the Shell – Stand Alone Complex; część I i II
Szczególnie drugi odcinek całkiem niezły, nawet bym powiedział, że wzruszający. Seria wydaje się kontynuować nie tyle wątki, co nastrój i problemy filmu.
Pokazane problemy, związane z rozwojem technologii i SI. Pierwsze dwa odcinki były dość tanie, nie zakupiłem
następnych. Ś.P. Lem by powiedział, że to wszystko bajki, bzdety bez naukowych podstaw, i że szkoda czasu :)

// The Hunley (1999)
Świetny film (telewizyjny!) oparty na faktach, w roli głównej jak zawsze doskonały Armand Assante. Historia załogi pierwszej łodzi podwodnej, wykorzystanej pod koniec Amerykańskiej Wojny Domowej. Bardzo dobrze zrobione, dodatkowo bardzo dobra scenografia i efekty. Nie słyszałem wcześniej ani o okręcie (trzykrotnie zatopiony, za każdym razem ginęła kolejna załoga), ani o filmie.
Opis misji na www.hunley.org
Wczoraj w TV leciał koszmarny film „Śmiertelny rejs” („Deep Rising”), coś fatalnego, też w sumie o okręcie, ale to był raczej przykład antyfilmu, beznadziejna fabuła, jakieś ślimakomacki, wszyscy rzucają durne teksty, biegają i strzelają. Koszmar, szkoda czasu, a film pomimo, że kinowy (w przeciwieństwie do „The Hunley”), wyglądał brzydko i tanio. 

// Suicide Club / Jisatsu saakuru (2002)
Nieco niezrozumiały film, nie mogę się zdecydować czy scenariusz miał luki, czy to wina mojego niezrozumienia kultury japońskiej.
Horror z kilkoma obrzydliwymi, strasznymi i niezrozumiałymi scenami.
Ogólny sens jest chyba taki, że ludzie za bardzo poddają się trendom i bzdurom z TV,
nie zwracają uwagi na swoje kontakty z bliskimi i w pewnym sensie tracą kontakt z sobą. Wiele tekstów, które miały być jakimiś argumentami nie trzymało mi się kupy, ale może to wina tłumaczenia albo mojego weekendowego przytępienia. Kilka scen wizualnie niezłych
(np. „inicjacja” podczas koncertu), film ma otoczkę nieco senną, surrealistyczną, chyba typową dla japońskich horrorów (mało ich widziałem). Ale do kina bym na to nie poszedł. Nie mówiąc o tym, że film nie wygląda na rok 2002. No i jest w nim jakaś „internetofobia”, której nie lubię. Chyba pozycja głównie dla fanów j-horrorów, raczej nie żałuję, że obejrzałem, ale jest dziwaczna do kwadratu. Na imdb są jakieś wyjaśniające recenzje, ale jeśli film wymaga
opisu treści, to znaczy, że widz nie nawiązał z nim wystarczającego kontaktu…

// Call of Duty 2 (Demo) na XBox’a 360
Ładna gra, biegamy, strzelamy, ale już grałem kiedyś w podobne Medal of Honor (bardzo fajne) i nasyciłem swoje potrzeby militarne. Ale gra wydaje się przyzwoita, jak ktoś lubi.