Mechanizm z wyspy Antikythera

Starożytne (ponad 2000 lat) urządzenie, służące do wyliczania ruchów ciał niebieskich. Najstarszy znany mechanizm liczący (komputer analogowy). Oparty o mechanizm różnicowy, o którym do niedawna można było powiedzieć, że został wynaleziony w XVI – gdzie indziej piszą, że XIX – wieku. A samo urządzenie („mechanizm z Antikythery”) jest dość szokująco zaawansowane. Nic nie wskazuje na interwencję kosmitów :) ale precyzja, która była wymagana do wykonania czegoś takiego, to naprawdę coś niezłego.

Linki do opisów (j. ang.):
http://www.antikythera-mechanism.gr/
http://www.hpl.hp.com/research/ptm/antikythera_mechanism/index.html
http://www.horology.com/htu-anti.html
http://dsc.discovery.com/news/afp/20060605/astronomycomp_arc.html
http://observer.guardian.co.uk/world/story/0,,1854232,00.html

Reklamy

Filmy

Ostatnio obejrzane:

  • „Fun with Dick and Jane” – komedia z Jimem Carrey’em, który od pewnego czasu nie dostaje chyba najlepszych możliwych ról; film da się obejrzeć, nawet momentami zabawny i nieco inny niż „główny nurt komediowy”, ale nie jest to niestety nic genialnego
  • „Shinobi” – japoński film, oparty o jakieś legendy o dwóch skłóconych wioskach, w których szkolono zabójców o szczególnych uzdolnieniach. Taki trochę mistyczny, azjatycki, nieco romantyczny X-Man. Nie do końca rewelacja, ale w sumie niezły i bardzo ładny wizualnie
  • „Junion Bonner” – mocny film Sama Peckinpaha („Konwój”) ze świetnym McQueenem. Ogólnie – wartości „starej”, kowbojskiej Ameryki w czasach rozwoju przemysłu i biznesu (lata 50-te?). Super (!!!) zdjęcia z rodeo, nie lubię takich imprez, ale widać, jak bardzo łączą się one z podtrzymywaniem tradycji i z podstawowym zajęciem, jakim był kiedyś wypas bydła, i jak bohater kocha całą tą otoczkę; ten film musi super się oglądać w kinie
  • „Windstruck” – świetny komediodramat koreański z bardzo popularną i ładną aktorką Jun Ji-hyun, całość łączy się w pewien sposób z absolutnym hitem „My Sassy Girl”. Film to częściowo coś w stylu „Ghost” z Patrickiem Swayze, ale podobnie jak wiele filmów koreańskich, próbuje się załapać do zbyt wielu gatunków naraze być komedią, dramatem, filmem sensacyjnym itp. Mimo wszystko, bardzo polecam. Się wzruszyłem nawet nieco.

„Noc na Ziemi”

Widziałem kilka lat temu, w kinie. Teraz zrobił na mnie równie duże wrażenie. Kupa świetnych żartów (genialny Benigni, opowiadający o swoich sodomistycznych zabawach), poza tym mądry film. Każdy epizod ma swój klimat i wszystkie – oprócz ostatniego – są bardzo zabawne, każdy na swój sposób. No, i to jest film o ludziach, a nie jakichś kosmitach czy innych bzdetach. Doskonałe zdjęcia i boleśnie piękna muzyka Toma Waitsa. Fajna rola Winony Ryder, chyba jej najlepsza – z tych filmów, które widziałem.