Henryk Sienkiewicz, „Potop” (1886)

No tak. Jakiś czas temu Prus a teraz Sienkiewicz. Odbija mi kompletnie, powrót do szkoły podstawowej. Czyżby aż tak mi się nudziło? No nic. Polecam. Audiobook „Potop”, w wersji wydawnictwa Aleksandria. Czyta Marek Walczak. Słuchałem tego już od jakiegoś roku, bo sprawa jest długa. 50 godzin. To jest poważna długość, tak – to najdłuższa książka audio, jakiej kiedykolwiek słuchałem. Głównie w samochodzie, stojąc w korkach. Niestety, nie zawsze są korki. Dzięki temu, że zima ponownie zaskoczyła drogowców mogłem niedawno dokończyć, z czego niezmiernie się cieszę i mam nadzieję, że też będziecie się cieszyć. Trzeba tylko uważać, jak korek się skończy i zaczyna się normalny ruch na ulicy lepiej książkę wyłączyć albo wjedziemy w czterech facetów jadących BMW na spotkanie biznesowe.

Co nowego można powiedzieć o Sienkiewiczu. Chyba nie mam co się wygłupiać, filologii nie skończyłem i za dużo nie wymyślę. Lektura patriotyczna, Polska Mesjaszem narodów,

a może z tą Polską i Mesjaszem to Słowacki? hm, możliwe ale nie chce mi się pytać gógla; na pewno nie Zapolska, Mrożek ani ten, hm, Rej…

pokrzepienie serc,

a może to Prus to jest dla pokrzepienia serc? nie niee, Prus to „serce serc” – no tak, też serce więc w sumie podobnie, miało prawo mi się pomylić, pokrzepienie serc to na pewno Sienkiewicz; a może serce serc to Konopnicka była? kurczę, nie pamiętam… pomnik Konopnickiej stoi w Parku Saskim. może to Skłodowska – Curie? Prus ładnie pisał o Parku Saskim. jego pomnik, Prusa a nie Parku Saskiego, stoi chyba przy Placu Trzech Krzyży, ale nie założyłbym się, że to nie jest Dzierżyński, któremu dodali okulary, żeby zaoszczędzić na nowym pomniku. a może to Korczak, wykonany z Waryńskiego, któremu zmieniono oprawki okularów? podejrzane…

Waryński był na banknocie 100-złotowym, mam jeszcze gdzieś taki…

yy – o czym to ja pisałem?…

i tak dalej. OK. Co nowego można wynieść z tej lektury, pytam grzecznie.

Uświadomienie, jak pięknym językiem jest to napisane. Czytając książkę „papierową” możemy przeskakiwać jakieś, hm, nudziarstwa. Bla, bla, bla. Ozdobnik, przeskoczę stronę dalej, może już przypiekają tego Olbrychskiego, tzn sorry Kmicica. Książka audio bezlitośnie wyciśnie nam w mózgu każde zdanie, wymaga innej koncentracji, albo słuchamy albo nie słuchamy. Nie ma „szybkiego czytania”. Dotrze do Ciebie wszystko w takim tempie, jak lektor sobie zażyczy. A że lektor jest dobry w tym co robi, wszystko może dotrzeć lepiej, niż w wersji papierowej.

Co więcej nam daje ten „Potop” w wersji audio…

Uświadomienie sobie, jak bardzo film Hoffmana wszedł nam (mnie) w świadomość. Niesamowity głos Marka Walczaka, dobrze wyważający aktorstwo i umiejętności „lektorskie” brzmi w partiach Kmicica, no cóż, jak Daniel Olbrychski. Słysząc „wisieć będziecie, psie syny” widzę oczyma wyobraźni właśnie Olbrychskiego, ocierającego wąsa i z szaleństwem w oku rozbijającego na czyimś łbie dzban piwa.

Co więcej… W filmie dostajemy obraz, super obraz i w ogóle jedną z najlepszych moim zdaniem porcji sztuki …nastej

nie chce mi się zaglądać do Wikipedii żeby sprawdzić której

muzy.

a może Muzy – nie chce mi się zaglądać też do słownika a nie umiem włączyć podpowiedzi składni

Ale to nie bieganie z szablą i „akcja” jest tym, o co chodzi Sienkiewiczowi – i wersja audio ładnie to pokazuje. Chodzi o historię państwa, zamieszania między królami, magnatami i szlachtą (naparzają się faktycznie ostro) ale uwaga – to ma sens tylko przez pryzmat tego, jakim językiem jest to napisane. To jest clou programu. Totalnie zarąbista polszyzna, od której czasem opada szczęka. Od niektórych konstrukcji aż mi się ciepło robiło (w sensie, że na sercu), te wszystkie podrzędnie złożone tryby warunkowe z czasem zaprzeszłym i wtrętami łacińskimi, te czasem cholernie zabawne żarty – atmosfera jedyna w swoim rodzaju. Sapkowski jest podobno fanem Sienkiewicza i widać to u niego bardzo, lepszy wzór polszyzny chyba nie jest możliwy.

(załamuje ręce) Jędruś, ran twoich niegodnam całować!