Mark Twain „The Adventures of Huckleberry Finn” (1883)

huck4„Persons attempting to find a motive in this narrative will be prosecuted;
persons attempting to find a moral in it will be banished; persons attempting
to find a plot in it will be shot.”

Niewątpliwie jedno z arcydzieł literatury światowej, chyba krzywdząco uznawane wyłącznie za książkę dla młodzieży (którą zresztą jest również). Podróż Hucka i jego przygody w towarzystwie zbiegłego niewolnika i dwóch oszustów, powieść drogi, rzecz bardzo pięknie napisana.

Tratwa jest (cóż za pretensjonalne porównanie) pierwowzorem kabrioletu, w którym za kilkadziesiąt lat będzie podróżować po Stanach grupa ludzi dobranych przez przyjaźń lub przypadek („Kalifornia”, „Thelma i Louise”).

Podróż przez mrok, mgłę, ucieczki z nieprzyjaznych miejsc, przyjaźń i sprzeciw wobec niesprawiedliwości, nawet jeśli jest usankcjonowana przez prawo. Studwudziestoletnia powieść masona z sumiastymi wąsami. Bardzo smaczna w czytaniu. Ostatnie rozdziały nieco odstają od poprzednich – większym podejściem humorystycznym, ale nie ma co narzekać.

Podobno Hemingway nazwał tę książkę utworem, z którego pochodzi nowoczesna literatura amerykańska. Użycie slangu (świetnie brzmiące w przypadku niektórych amerykańskich wydań książek audio), barwne opisy prowincji, dosadne opisy różnych grup społecznych, przesądów i zwyczajów w dziewiętnastym wieku. Pewne fragmenty i słownictwo można przy odrobinie złej woli uznać za rasistowskie, ale – jak ktoś napisał – najwierniejszym przyjacielem Hucka, jego opiekunem i osobą zastępującą w wielu sprawach ojca jest „nigger” Jim.

Próbka tekstu:

„Well, if that ain’t just like you, Huck Finn. You CAN get up the infant-schooliest ways of going at a thing. Why, hain’t you ever read any books at all? — Baron Trenck, nor Casanova, nor Benvenuto Chelleeny, nor Henri IV., nor none of them heroes? Who ever heard of getting a prisoner loose in such an oldmaidy way as that? No; the way all the best authorities does is to saw the bed-leg in two, and leave it just so, and swallow the sawdust, so it can’t be found, and put some dirt and grease around the sawed place so the very keenest seneskal can’t see no sign of it’s being sawed, and thinks the bed-leg is perfectly sound. Then, the night you’re ready, fetch the leg a kick, down she goes; slip off your chain, and there you are. Nothing to do but hitch your rope ladder to the battlements, shin down it, break your leg in the moat — because a rope ladder is nineteen foot too short, you know — and there’s your horses and your trusty vassles, and they scoop you up and fling you across a saddle, and away you go to your native Langudoc, or Navarre, or wherever it is. It’s gaudy, Huck. I wish there was a moat to this cabin. If we get time, the night of the escape, we’ll dig one.”

No i tyle.

  • Librivox – darmowe, angielskie wersje audio (obecnie dwie różne i trzecia w trakcie nagrywania)
  • Loudlit.org (niezły lektor) oraz audiobook treasury – (też darmowe) wersje audio
  • Wikipedia: Adventures… (również ciekawe linki do tekstów, w tym skany z pierwszego wydania, ozdobione fantastycznymi ilustracjami – jak ta powyżej)
Reklamy

Twain (j. ang.)


Mark Twain pisał świetnie. Jeśli ktoś chce podreperować swój angielski, polecam Audiobooki ze stron Librivox. Fantastycznie przeczytane jest „Fenimore Cooper’s Literary Offences” (czyta Gesine), około półgodzinne, zabawne i inteligentne uwagi o  bzdurach w prozie Coopera; jak się zdaje, autor czytał wszystkie jego książki po kilka razy, co nie przeszkadza mu totalnie ośmieszać pisarza. Na Project Gutenberg są również teksty Twaina – chyba cały komplet (również audiobooki, generowane przez syntezator mowy, czego nie chcemy).

Mała próbka:

Another stage-property that he pulled out of his box pretty frequently
was his broken twig. He prized his broken twig above all the rest of his
effects, and worked it the hardest. It is a restful chapter in any book
of his when somebody doesn’t step on a dry twig and alarm all the reds
and whites for two hundred yards around. Every time a Cooper person is
in peril, and absolute silence is worth four dollars a minute, he is sure
to step on a dry twig. There may be a hundred handier things to step on,
but that wouldn’t satisfy Cooper. Cooper requires him to turn out and
find a dry twig; and if he can’t do it, go and borrow one.

A Connecticut Yankee in King Arthur’s Court

Bardzo dobra książka. Przechodzi od przygodowej, poprzez potwornie ostrą satyrę, do opowieści o masowym mordzie tysięcy ludzi przez jedną osobę, uważającą się za „kaganek oświaty”. Świetnie napisane, dużo humoru, który pod koniec się wytraca (Twain się załamał z kilku osobistych powodów). Brak związku z durnymi ekranizacjami, opartymi wyłącznie na elemencie „podróży w czasie”. Książka przypomina mi „Podróże Guliwera” (bez związku z głupawymi ekranizacjami „Podróży Guliwera”).

Książka w wersji audio: Librivox