Michel Houellebecq, „Poszerzenie pola walki” (1995)

Każdy może sobie ponarzekać, mieszając własne niezadowolenie z różnymi obserwacjami. Rzeczywistość wydaje się czasem zła i banalna. Nikt mnie nie lubi, ludzie są głupi, ktoś mnie potrącił w autobusie, sąsiadka znowu coś przyniosła ze śmietnika a biały pudel faceta z drugiego piętra wymiotuje na balkonie. Jest mi smutno.

Proste do wykonania.

Trzeba jednak posiadać jakiś element geniuszu, żeby kogokolwiek zainteresować narzekaniem. W literaturze narzekanie musi być konstruktywne. Mieszanie ludzkości z błotem powinno prowadzić do jakichś wniosków. Pisarz to prowokator, ale i przewodnik. Houellebecq jest w tym niezły.

Książka audio wyprodukowana bardzo dobrze, fragmenty prawidłowo otagowane. Nowe rozdziały rozpoczynają się smutnym motywem muzycznym – całkiem na miejscu :) Lektor (Leszek Filipowicz) OK – chociaż wolałbym pewno Marka Kondrata (tak ładnie czytał „Złego” Tyrmanda)…

Nie znam francuskiego, więc nie porównam „Poszerzenia pola walki” z oryginałem, ale parę razy coś mi nie zabrzmiało dobrze. Jakieś niezręczne sformułowania. Może to przewrażliwienie i tendencja do narzekania, wynikająca z samej powieści. A może niedoskonałe tłumaczenie?

Słownictwo często poraża swoją dosłownością i cynizmem. Książka dla dorosłych. „Mechaniczną pomarańcza”. Potencjalny Alex. Tyle, że bez kolegów i bez fascynacji muzyką.

Akcja powieści dzieje się we Francji. Trzydziestoletni bohater. Życie towarzyskie umiarkowane. Po czwartym kieliszku wódki idzie się położyć, a potem robi mu się niedobrze. W jego życiu entuzjazm do czegokolwiek jest bliski zera. Czasem się ożywia i w chwilowym natchnieniu pisze przeładowane językowo bajki o zwierzętach, chyba wzorowane na Schopenhauerze…. Dokonuje okrutnych obserwacji, zauważając w innych brzydotę, mierność i mało budujące instynkty. Nic, co by pozwalało na wiarę w Ludzkość, Piękno, Braterstwo itp. Bawi się w chłodne eksperymenty na swoim otoczeniu. Dawniej próbował rozpoznawać zachowania nieaktrakcyjnej dziewczyny, teraz próbuje nakłonić kogoś do zabójstwa. Nic nie porusza w nim jakiejś głębszej struny, wydaje się być głęboko uszkodzony. Bez kontaktu z drugim człowiekiem – kontaktu, który jest blokowany przez patalogiczny dystans do wszystkiego – nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Próbuje popełnić samobójstwo. Czasem chce gdzieś wyjechać. Wspomina czasem byłą dziewczynę – czy też może żonę? Najwyraźniej nic z tego nie wyszło…

Praca pogłębia tylko jego izolację, prowadząc do depresji. Pracuje w firmie, tworzącej oprogramowanie, prowadzi szkolenia, użera się z klientami. Nie wierzy w użyteczność swojej pracy – jak mówi, oprogramowanie tylko mnoży informacje. A więcej informacji to ostatnia rzecz, jakiej nam potrzeba. Czy życie w przeładowanym informacją świecie, gdzie – według niego – pieniądz i seks są dwoma głównymi wyznacznikami sukcesu i nowym sposobem na podział ludzkości – czy to może mieć sens?

Jak na powieść debiutancką, jest to niezłe, ale raczej nie wybitne. Bohater odpychający ale i budzący współczucie – jednostka obojętna, od czasu do czasu jakimś anarchistycznym aktem próbująca zburzyć coś, co i tak nie ma dla niej znaczenia. Może przydałoby się więcej symboli. Coś oryginalnego. Jak u Camusa lub Kafki. Zamek, klatka, jakaś dżuma czy może narzędzie tortur… A tutaj – nic. Możnaby powiedzieć: „gdy Gregor Samsa obudził się pewnego poranka z niespokojnych snów, stwierdził, że nic się nie zmieniło – i że znowu musi iść do pracy”. I tak się zdarza.

Dziękuję audiobook.pl za udostępnienie książki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s