„Angels & Demons” (2009)

Dość dziwny film, pomimo zaskakującego zakończenia w sumie mało oryginalny.  Chyba nieco mnie znudził. Nie wiem, na czym polega sukces autora książki, film mnie nie zachęcił do zainteresowania się jego puścizną.

Bohaterem jest  historyk. Sądząc z tego, co prezentuje w filmie, o wiedzy użytkownika jednotomowej encyklopedii. Może nie miał okazji się popisać. Zagadka, jaką rozwiązuje, polega na jak najszybszym bieganiu między różnymi punktami Rzymu. Pomimo tego, że człowiek ten jest chyba autorytetem światowego formatu, nie mówi ani nie robi niczego, co wystawałoby poza przeciętność.

Fabuła filmu przypomina Indianę Jonesa w wersji dla ludzi, którzy powinni unikać nadmiaru emocji. Bohater idzie do punktu n. W punkcie n trzeba coś rozwalić albo zauważyć, że podłoga się odsuwa. Albo coś. Jakiś posąg pokazuje paluchem w kierunku północnym albo dmucha powietrzem na wschód, i tam trzeba iść właśnie. Do punktu n+1. Impressive.

Jeśli super tajna organizacja Iluminatów (podobno super inteligentne stowarzyszenie, walczące z Kościołem) posiadało zagadki, szyfry i sposoby ukrywania informacji takie, jak na filmie – nic dziwnego, że organizacja ta zaginęła w pomrokach dziejów. Oni się nie ukrywają. Zostali wszyscy wyłapani po tygodniu.

Dużo większe wrażenia to lektura „Pana Samochodzika i Templariuszy”. Serio.

A. W miarę fajna rola Ewana McGregora. I zdjęcia całkiem ładne. Może odwiedzę w końcu ten Rzym, wydaje się super miejscem.

Nie wiem, jakie jest przesłanie filmu, chyba chodzi o łagodną kontrowersję. Bohater niby jest agresywnym ateistą, ale tak jakoś… nie do końca o to chodzi. Aluzje do śmierci Jana Pawła II i pewne niemiłe sceny są złagodzone informacjami, że to jakiś inny papież a w ogóle to się dzieje kiedy indziej.

Jakieś sceny z helikopterem i bombą. Łojoj. Antymateria, którą widać całkiem wyraźnie (ładna jest). Łojojoj.

Taki film rozrywkowy, nie spodziewajcie się dyskusji o historii Kościoła, wykładów z historii ani niczego podobnego. Czepiam się. Trochę szkoda czasu. Może się sprawdzić jako rozrywka przy piwie. Ale zdjęcia ładne i w swojej klasie (hm… górna półka kina „B”) nie jest to totalna klapa.

Spragnionym „agresywnego ateizmu” zalecam – zamiast „Aniołów i Demonów” – szklankę wody. Albo „His Dark Materials” Pullmana.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s