Philip Jose Farmer, „The Green Odyssey” (1957)

goKlasyczne pseudo-science-pulp-fiction, w oczywisty sposób wzorowane na takich pozycjach, jak kiedyś przez mnie opisywane przygody Johna Cartera na Marsie… Nie obciąża to intelektu, ale sprawdza się jako pastisz, miło zapełniając czas np. gdy leżymy przeziębieni w łóżku. Wersja audiobookowa, dostępna na Librivox, jest świetna, lektor absolutnie profesjonalny a amerykańska wymowa atrakcyjna i zrozumiała (for me).

Ciekawa rzecz w tej powieści to fakt, że autor znany mi z raczej mistycznych pozycji („Gdzie wasze ciała porzucone” czy „Jezus na Marsie”) zabrał się za takie… pulp. Dodatkowo, jest to nieco fałszywe sf. Bez większych problemów otoczkę przyszłościowo-obcoplanetową można zamienić na jakąś starożytność i dać elementy mityczne (zastępując technologię magią).

Wbrew pozorom, tego audiobooka słucha się świetnie… no i mogę go polecić spragnionym lekkiej rozrywki i słuchania czegoś po angielsku.

* Audiobook na Librivox + linki o autorze itp

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s