Psycho (1960)

„Psychoza” to świetny film Hitchcocka, nie zestarzał się (może z wyjątkiem dwóch scen). Z rzeczy tego reżysera, które dotychczas widziałem, większe wrażenie wywarło na mnie tylko „Vertigo”, o którym niedługo.

Widać w „Psycho” mnóstwo wspaniałych elementów, powtarzanych w nieskończoność aż do dzisiaj przez kolejne pokolenia twórców filmów. Niektóre zabiegi zupełnie nowatorskie (drastyczna zmiana głównego bohatera pod koniec), nieśmiertelne i mocne ujęcia – fantastyczna inspiracja dla filmów i gier komputerowych. Psychika właściciela hotelu wydała mi się potraktowana w trochę zbyt prosty sposób, ale tłumaczę sobie, że 50 lat temu było to i tak sporo. Końcowe wyjaśnienia żenujące, ale przedostatnia scena (z „przebłyskiem” czaszki spod twarzy zabójcy) je rekompensuje.

Surowe zdjęcia, elementy exploitation movie,  dobra gra aktorska. Role Janet Leigh i Anthony’ego Perkinsa po prostu błyszczą. Ona – po złej decyzji życiowej, w trakcie „odkręcania” tego, co nabroiła. On – najwyraźniej pod silnym wpływem matki, samotny, ze swoim ekscentycznym hobby (taksydermia, fuj). Czy ich związek jest skazany na niepowodzenie? Muahaahaha.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s