Nellie Bly: „Around the World in Seventy-Two Days”

Elizabeth Jane Cochran (posługująca się pseudonimem Nellie Bly) była bardzo ciekawą osobą – pod koniec dziewiętnastego wieku stosowała z dużym powodzeniem metody dziennikarstwa śledczego. Jej chyba najbardziej znana „akcja” to obnażenie skandalicznych warunków w szpitalach psychiatrycznych poprzez podanie się za osobę chorą psychicznie i ujawnienie fatalnych i zupełnie niemedycznych metod. Przypadek ten opisała w świetnym „Ten Days in a Madhouse”. Wydawało mi się, że napisałem tego recenzję, a tu nie mogę znaleźć – mogło mi się więc wydawać. Polecam, temat poważny, ale potraktowany z „lekkością pióra”. Szokujące, mocne, niesamowicie oddające realia epoki.

Inne sprawy to „infiltracja” środowiska służących i pracownic fizycznych – można dotrzeć przez jeden z linków poniżej. Opisuję i podaję linki do oryginalnych wersji utworów.

Z jej książek wyłania się obraz osoby o silnym charakterze, serdecznej, kochającej ludzi i doskonale nawiązującej kontakty. Pozornie naiwna, ale faktycznie raczej nie potrafiąca się zbyt długo martwić. Swobodnie przechodzi od opisów drastycznych do radosnych.  Bardzo odporna psychicznie.

„Around the World in Seventy-Two Days” jest opisem (bijącej ówczesny rekord) podróży, naśladującej bohaterów znanej powieści Verne’a – z którym autorka zresztą się spotyka na początku książki. Opisem trasy, krajów, zwyczajów i kontaktów z ludźmi roku 1889. Niektóre epizody są banalne, niektóre niesamowicie zapadają w pamięci. Takie są relacje z Chin i Japonii. Chiny autorka nazywa najokropniejszym ze wszystkich odwiedzonych, pełnym zaniedbanych i gburowatych ludzi krajem, opisuje publiczne egzekucje i metody tortur. Japonia jest dla niej najpiękniejszym (z wyjątkiem oczywiście własnego kraju, he he) miejscem. Ludzie tam są szlachetni, pięknie ubrani a ich mądrość (np. przejmowanie najbardziej pożytecznych elementów z innych kultur) – wzorcowa.

Pełno w książce fragmentów nieco naiwnych i rażących słabym humorem. Ludzie w XIX w. nie potrzebowali tak wysublimowanych środków, jak w XXI. Jednak jest trochę dobrych żartów, a całość pozostawiła na mnie bardzo miłe wrażenie.

One place, where a large crowd greeted me, a man on the limits of it yelled:

„Did you ride on an elephant, Nellie?” and when I said I had not, he dropped his head and went away.

Jedną z myśli po lekturze był podziw dla stanu transportu w XIX wieku, nie dysponującego jeszcze samolotami, ale pozwalającego na dość wygodne, względnie punktualne i nawet dostępne finansowo (według końcowych wyliczeń) dla osoby z „klasy średniej” poruszanie się around the world.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s