8 1/2 (1963)

Nie mogę powiedzieć, żeby „8 i pół” Felliniego mną wstrząsnęło. Dobry film, ale żeby od razu jeden z najlepszych w historii kina… no, nie wiem. Mocniej odczuwam filmy o niemocy twórczej, autorstwa Woody Allena. Czując jednak nagły przypływ natchnienia, postanowiłem napisać scenariusz krótkiego filmu, dokonać nieuprawnionej i kalekiej trawestacji dzieła Felliniego, oczywiście z pełnym szacunkiem. Przepraszam z góry za ewentualną grafomanię, ale nie mogłem się powstrzymać.

„Jeden i pół”

film jest czarno – biały.

osoby:Muido (reżyser), Krytyk – krytyk filmowy, Chudy magik, dziennikarze

/panorama kawałka łąki, w trakcie jej trwania widzimy Muido – siedzi na leżaku, trzymając kubek z wodą, jakby przed chwilą ktoś mu go podał. po chwili zaczyna powoli pić. jeszcze przez chwilę oglądamy łąkę. w tle Wagner.

/oparty o drzewo, Muido rozmawia przez komórkę
– tak, agencja? potrzebuję do filmu kilku specyficznych aktorów… chudego magika, otyłą damę w czerni, irytującego krytyka filmowego, kilka kobiet o południowej urodzie… mam w głowie świetną scenę z haremem… no, najlepiej niedrogo…

/M z łopatą na środku trawnika mówi do kamery, obok wbity palik
– mój zespół buduje rusztowanie, na którym oprzemy wyrzutnię rakiety; scena będzie miała duży rozmach, chcemy przyciągnąć widzów… elementy science fiction… jako scenarzysta i reżyser równocześnie… nie jestem do końca pewien tej sceny z rakietą, ale robotnicy byli za pół ceny… niektórzy stepują… myślałem o umieszczeniu w scenie z rakietą stepującego Freda Astaire… hm… dobra, do roboty… rakieta ma dojechać za tydzień…
/próbuje wbić łopatę w ziemię, nie idzie mu, ziemia jest za twarda
– same problemy! porca miseria!

/oparty o drzewo, M rozmawia przez komórkę
– nie kochanie, nie ma tu żadnych kobiet, tylko ekipa
/ kamerzysta obraca się wokoło M, dokoła nie ma kompletnie nikogo
– fantastyczna okolica…. przyjedziesz?… oczywiście, że chcę!… aaa, delegacja… i głowa cię boli… no, to nie przyjeżdżaj….

/trawnik na tle drzew. M mówi do kamery, gestykulując
– końcowe ujęcia to afirmacja życia! mnóstwo aktorów schodzi z wysokich schodów, scena istnie patiomkinowska, tylko… (myśli) tak na odwrót jakby… i wszędzie pełno klaunów (wyjmuje czerwony nos z kieszeni i zakłada sobie), grają na trąbkach, bębnach i tych… no, jak się to nazywa…
(wykonuje ruchy rękoma, jakby grał na akordeonie, coraz bardziej zapala się do swojego pomysłu)… wszyscy tańczą, przekazując uniwersalną prawdę o dynamice mas ludzkich, o ruchu, o radości i ulotności chwili!

/pod drzewem, M rozmawia przez komórkę (już bez nosa klauna)
– biuro kardynała? no tak, dzwoniłem wcześniej, chciałem porozmawiać z jego eminencją, jako reżyser, przedstawiciel świata filmu, pragnący duchowego przewodnictwa… najchętniej w łaźni… halo! halo!
/chwilę rozmyśla, dzwoni gdzieś
– agencja? nazywam się Muido… tak, zamawiałem tych aktorów… jak to grypa? ale krytyk dojedzie? świetnie.. aaa, promocja na dziennikarzy? tak, wezmę kilku…

/inny trawnik, na składanym krzesełku siedzi Krytyk, obok składany stolik, na nim obrus i wazonik z kwiatkiem. M kuca obok stolika, patrzy w górę na K
K: – posłuchaj, Muido… twoja koncepcja jest z gruntu fałszywa… mylisz cytat z parodią, nie potrafisz właściwie stworzyć nic nowego… miotasz się między sentymentalizmem a chybionym postmodernizmem, bez umiejętności, bez pomysłu… ten film to żałosna próba wykonania dowolnego utworu, byleby tylko spełniał on twoje bezwartościowe założenia formalne… maskujące kompletny brak własnej idei…
/M wyjmuje z kieszeni scyzoryk, sprawdza czy jest ostry, dziabie ziemię i mierzy wzrokiem krytyka. w końcu chowa scyzoryk
M: – nie dojechała piękna dziewczyna, chciałem, żeby uśmiechała się do mnie, cała w bieli, urocza, magiczna…
K: – strasznie pretensjonalne… według mnie to, czego potrzebujesz, to umiarkowana nagość, odrobina poetyki snu, żeby nie powiedzieć, realizmu magicznego… hm… to też ograne… ale przede wszystkim – odpowiednia scenografia… ja wiem, może uzdrowisko? albo supermarket… coś, co przyciągnie widza…
M: – myślałem, że łąka… drzewa… to bardzo metafizyczne otoczenie… natura. prawda. niewinność. a równocześnie brutalizm życia… obraz przemawia bezpośrednio – weźmy takiego Roberta Flaherty’ego… a nagość… koleżanki nie chciały się rozbierać… początkujący reżyser… prosiły mnie o portfolio…
K: – rozumiem. oczywiście. no, trudno, musisz sobie radzić sam – na mnie już czas. zresztą, nadchodzą dziennikarze, masz konferencję prasową (wychodzi)
/ M próbuje wejść pod stolik, stolik się przewraca, spada wazonik
/ przychodzi Chudy magik i zakłada sobie nos klauna
/ M ucieka przed dziennikarzami
/ Chudy magik zaczyna powoli tańczyć

koniec.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s