„Uzumaki” (2000)

Dziwaczny pseudohorror  japoński… Wysmakowane zdjęcia, obrzydliwe sceny i absurdalne zdarzenia. Dużo atrakcyjnych zdjęć, obsesyjnie zielone zabarwienie, czasem przełamane ciemną czerwienią… Warto też obejrzeć dla wnętrz i podwórek japońskich domków, dla klaustrofobicznych uliczek małego miasteczka. Pomysły na wiele scen opierają się na dobrej scenografii.

Fabuła – jak to w japońskich horrorach – albo nie wiadomo o co chodzi, albo wszystko jest idiotycznie proste. Strrraszny Wir (Uzumaki) rzucił klątwę na miasteczko. Nieletnie dziewczę ma nieszczęście tam mieszkać. Czy wir opanuje wszystko? Na 100% opanowany został rozum scenarzysty… a przedtem, autora mangi, na której film jest oparty.

Polecam, jeśli ktoś lub atmosferę horroru, ale chce zobaczyć coś lżejszego od typowej japońskiej jatki (ja jestem zbyt wrażliwy na wiele motywów made in Japan). Styl „Uzumaki” jest podobny momentami do Takashi Miike („Ichi the Killer”, „Gozu”) ale bardziej popowy i w sumie mało zaskakujący… i, hm, tak jakby nudny czasem. Całość jest „przegryziona” komediowymi motywami, żeby widza już kompletnie pokręciło (wciągnęło).

Jeśli nie jesteśmy przygotowani na ten gatunek i nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do japońskiej „patologii filmowej” – nie oglądajmy….

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s