The Lost World

Tak, wiem, omawiam bezwartościowe starocie, jest mnóstwo lepszych książek, niż „The Lost World” Arthura Conan Doyle’a. Ale po przeczytaniu/przesłuchaniu całego „Holmesa” miałem ochotę na wypróbowanie czegoś innego tego samego autora. Odpowiada mi poziom języka angielskiego, którym są pisane te książki – nie występują tu takie słowa, na które nigdy więcej się nie natknę. No i lubię też XIX-wieczną literaturę przygodową, nic na to nie poradzę, jak byłem mały czytałem Verne’a i Maya, a nie Manna. Książka jest co prawda z 1912 roku, ale zalatuje XIX wiekiem na odległość :) Taki gust na pewno jest jakimś przejawem ociężałości umysłowej z mojej strony, trudno.

„Zagubiony Świat” jest pierwszą częścią serii o przygodach Profesora Challengera, brodatego, otyłego, mało uprzejmego naukowca. Mamy tu więcej humoru, niż w serii o Holmesie, jest on nadal całkiem przyzwoity. Sherlock miał specyficzne podejście do rzeczywistości i paradoksalnie to on raczej był źródłem lepszych żartów, niż bardziej wyluzowany Watson. Tutaj bezpośredniość i rozwinięte ego Challengera gra podobną rolę, jak cynizm i chłód Holmesa. Podobnie, jak w przygodach detektywa z fajką, akcję relacjonuje osoba, stojąca nieco z boku wydarzeń, poznająca je częściowo razem z czytelnikiem. Bardzo dobry zabieg. Książka jest wystarczająco atrakcyjnie napisana i w miarę ciekawa (w swojej klasie) – inaczej bym jej nie skończył. Zresztą nie czytałem, tylko słuchałem, w wersji angielskiej (link na dole). Dobrze przeczytane, nawet relatywnie słabsze powieści drastycznie zyskują przez dobrą interpretację, a wybitne stają się koszmarami przez złą.

Książeczka opowiada o odkryciu odizolowanego obszaru na terenie Ameryki Południowej, na którym zamieszkują… UAAAA!!! DINOZAURY!!! I INNE STRRASZNE STWORY!!! Tak jest, film Spielberga i cały koszmarny boom na przerośnięte jaszczurki wyrósł (tak mi się zdaje) z tej właśnie starawej powieści. Co pozwala mi raz jeszcze cieszyć się z faktu, że poznałem następne źródło jakiegoś fenomenu popkultury (czy jakoś tak). W dodatku, powieść jest dużo fajniejsza, niż większość rzeczy, które się na niej wzorują. Nie spodziewajmy się oczywiście szczególnych mądrości, zamiast przemyśleń na mądre tematy jest tu ganianie, skradanie się, rozbijanie obozów, dzikie plemiona i przygody z pterodaktylami.

No dobra, chyba nikogo nie zachęciłem… Może jeszcze mała próbka stylu – list, który otrzymuje narrator (z zawodu dziennikarz), jako odpowiedź na pismo, w którym wyraża chęć spotkania się z profesorem…
„SIR,–I have duly received your note, in which you claim to

endorse my views, although I am not aware that they are dependent

upon endorsement either from you or anyone else. You have

ventured to use the word `speculation’ with regard to my

statement upon the subject of Darwinism, and I would call your

attention to the fact that such a word in such a connection is

offensive to a degree. The context convinces me, however, that

you have sinned rather through ignorance and tactlessness than

through malice, so I am content to pass the matter by. You quote

an isolated sentence from my lecture, and appear to have some

difficulty in understanding it. I should have thought that only

a sub-human intelligence could have failed to grasp the point,

but if it really needs amplification I shall consent to see you

at the hour named, though visits and visitors of every sort are

exceeding distasteful to me. As to your suggestion that I may

modify my opinion, I would have you know that it is not my habit to

do so after a deliberate expression of my mature views. You will

kindly show the envelope of this letter to my man, Austin, when

you call, as he has to take every precaution to shield me from

the intrusive rascals who call themselves `journalists.’

„Yours faithfully,

„GEORGE EDWARD CHALLENGER.”

Aha – pierwsza ekranizacja książki jest z 1925 roku, można ją sobie obejrzeć na Google Video lub zaciągnąć z Archive.org. Nie wiem, czy komuś się bedzie chciało – mnie jak na razie się nie chciało. Film jest podobno ważny ze względu m. in. na efekty specjalne (animacja poklatkowa), ludzie piszą, że warto obejrzeć. Zresztą, można też zajrzeć na Wikipedię – jest tam kilka ciekawostek o nim.

Linki:

  • Książka w wersji audio – Librivox
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s