// Suicide Club / Jisatsu saakuru (2002)
Nieco niezrozumiały film, nie mogę się zdecydować czy scenariusz miał luki, czy to wina mojego niezrozumienia kultury japońskiej.
Horror z kilkoma obrzydliwymi, strasznymi i niezrozumiałymi scenami.
Ogólny sens jest chyba taki, że ludzie za bardzo poddają się trendom i bzdurom z TV,
nie zwracają uwagi na swoje kontakty z bliskimi i w pewnym sensie tracą kontakt z sobą. Wiele tekstów, które miały być jakimiś argumentami nie trzymało mi się kupy, ale może to wina tłumaczenia albo mojego weekendowego przytępienia. Kilka scen wizualnie niezłych
(np. „inicjacja” podczas koncertu), film ma otoczkę nieco senną, surrealistyczną, chyba typową dla japońskich horrorów (mało ich widziałem). Ale do kina bym na to nie poszedł. Nie mówiąc o tym, że film nie wygląda na rok 2002. No i jest w nim jakaś „internetofobia”, której nie lubię. Chyba pozycja głównie dla fanów j-horrorów, raczej nie żałuję, że obejrzałem, ale jest dziwaczna do kwadratu. Na imdb są jakieś wyjaśniające recenzje, ale jeśli film wymaga
opisu treści, to znaczy, że widz nie nawiązał z nim wystarczającego kontaktu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s