„Sympathy for Lady Vengeance”

Zdecydowanie najsłabiej do mnie trafiło z całej trylogii. Film jest jakby rozwleczony, a poszczególne sceny zbyt luźno „poustawiane”. Tworzą oczywiście dość spójną całość, ale trzeba być chyba w jakimś szczególnym stanie umysłu, żeby opanować film tak, jak chciał go przedstawić reżyser. Wizualnie świetny, zrobiony poważnie, jako dzieło sztuki, a nie miazga dla otępiałych przeżuwaczy. Myślałem, że film będzie bardziej demoniczny, ale jest jest raczej refleksyjny z dużą ilością – jak mi się wydaje nietrafionych do europejskiego widza – aluzji wizualnych, które chociaż bardzo atrakcyjne, nie złożyły się u mnie tak dobrze, jak w Oldboy-u albo Sympathy for Mr Vengeance. Prawdopodobnie jest to po prostu część najtrudniejsza. Przesłanie różni się od pozostałych dwóch części – bohaterka nie otrzymuje kary za zemstę, kary okrutnej w porównaniu do zemsty-zbyt-okrutnej-w-porównaniu-do-winy. Dzieli się swoją zemstą. Coś co mnie do końca nie trafiło, może obejrzę jeszcze raz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s