„Corpse Bride”

Chyba najbardziej dopracowany film animowany (poklatkowy), jaki widziałem. Precyzja i włożone w ten film serce to poziom wczesnego Tom&Jerry i radzieckich animatorów – tych od bajek wg Puszkina z ręcznie malowanym motion capture i niesamowitymi animacjami fal – w jednym. Plastyczne film jest doskonały, ale jeśli chodzi o element zaskoczenia i fantazję wydał mi się nieco słabszy od „Nightmare Before Christmas”, piosenki również nie wpadają tak w ucho. Chociaż Danny Elfman ma łeb numer jeden do muzyki filmowej i nie wyobrażam sobie innego kompozytora muzyki filmowej u Burtona.

Ha! Mamy tutaj zwartą, uroczo-paskudną historię, burtonowską do bólu. Widać tu ujęcia jak z Batmana, Jeźdźca bez Głowy, czy Victora. Tim Burton to potęga, facet obdarzony największą fantazją, kompletnie nawiedzony perfekcjonista. W filmie realizowanym metodą poklatkową widać to najlepiej – każde ujęcie musi być zdefiniowane w najdrobniejszych szczegółach, nie można spontanicznie „zamachać kamerą”, bo każdy drobny obiekt, cień i ruch na planie to godziny pracy ludzi.

Wpływy oczywiście ekspresjonizmu niemieckiego i literatury grozy, w tym Poego i kilku Rosjan – jest taka fajna książka z rosyjskimi opowieściami grozy (Gogol, Lermontow i któryś Tołstoj), dokładnie takie połączenie horroru z lekką ironią i czarnym humorem, super.

90% współczesnej produkcji filmowej to robione na chybcika, bezsensowne ścierwo, co widać po obejrzeniu czegoś tak dopracowanego. Porównanie jest po prostu szokujące. Tim jest mistrzem filmu, a jego ekipa to ludzie utalentowani totalnie. Pokłony.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s