06.08.05 10:19 // Ashes of Time
Trzeba się przyzwyczaić do filmów Wong Kar Waia. Dialogi wydają się czasem słabe i pozbawione sensu. Akcja prawie żadna. Emocje bohaterów dziwne. Scenariusze obce kulturowo. Ale filmy w sumie jakoś wstrząsają człowiekiem i zostają w pamięci.

To jest raczej stary film. Obsada niesamowita, chyba nie widziałem filmu azjatyckiego z tyloma gwiazdami. Scenografia ascetyczna, zdjęcia fantastyczne. Pustynia, knajpa, dom, pustynia, obóz bandziorów, pustynia. Jak zwykle obsesyjnie estetyczne zdjęcia twarzy bohaterów.

Jakiś romans, niejasne motywacje. Podwójna osobowość bohaterki. Skomplikowane relacje między kilkoma osobami, ofiary, zazdrość.

Czytałem recenzje, że film jest początkiem popularności wuxia, że może bez niego nie byłoby „Przyczajonego Tygrysa […]”, ale wg mnie to g* prawda. Film nie jest chyba wuxia. Walki są słabe, możnaby je spokojnie wyciąć, zdjęcia albo za szybkie, co przypomina starsze filmy chyba Tsui Harka z Jetem Li (nic w nich złego, ale totalnie inny gatunek), albo za wolne. W walkach powinno coś być widać, a tutaj „jakieś mazy”. Kiedy bohater macha mieczem, coś wybucha (piasek albo woda), ja wszystko rozumiem, bieganie po bambusach i odbijanie się od wody, ale jeśli bohater jest taki uber, to niech będzie widać, że walczy, a nie tylko wybucha piasek.

Polecam dla miłośników WKW.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s