Adam Cadre, “Photopia” (1998)

5 kwi 2009

Niekonwencjonalna książka, ale jednak książka. “Obleczona” w postać gry, i to do tego bez grafiki. Sam tekst. Tak, jeszcze takie robią. Tak zwane interactive fiction.

“Will you read me a story?”

“Read you a story? What fun would that be? I’ve got a better idea: let’s tell a story together.”

Rzadki przypadek – gra, która reprezentuje wysoki poziom literacki. Mnie na początku kojarzyła się z tym i owym utworem, ale nie warto dokonywać takich porównań. Warto zagrać.

Dość rzadko współcześnie spotykane medium, i do tego wykorzystane nietypowo. Gra tekstowa, a więc głównie czytamy. Interaktywna, więc mamy wpływ na bohatera. Wpływ jest jednak dość pozorny – fabuła jest liniowa, ale przez zaangażowanie w nią, przez możliwość “oglądania” rzeczywistości (look at the tree, examine crystal, talk to John) – dociera do czytelnika w sposób inny od książki, może momentami głębszy. W interesujący sposób wprowadzono elementy filmu – przerywniki, oddzielające sceny – kolory -których znaczenie ukazuje się dopiero na końcu, zamykającym utwór w sposób mistrzowski, ale wcale nie dający satysfakcji ze “skończonej gry”.

RED

Podczas opowiadania przenosimy się między postaciami, powiązanymi regułami, których na początku nie rozumiemy. Zazwyczaj, w takich grach trzeba sobie rysować mapy. Tutaj jest to zbędne. Rządzi fabuła, mamy się zagłębić w nią, a nie od niej odrywać.

GREEN

Pod pewnymi względami nie jest to gra, jest to opowiadanie w formie podobnej do gry… Niby gramy, ale nie możemy wiele zmienić. Poznajemy postaci, rozmawiamy z nimi, uczestniczymy w różnych momentach ich życia. Ale czy możemy pomóc, czy możemy zmienić ich los? Kiedy wszystkie elementy wskoczyły na moje miejsce i dotarło do mnie, co się właściwie stało, uruchomiłem ponownie grę, żeby rozegrać ją “właściwie”. Poprowadziłem fabułę nieco inaczej, ale główne zdarzenie, które jest osią opowiadania, pozostało bez zmian. Ku mojej głębokiej frustracji. I pogłębieniu zrozumienia zamysłu autora.

> PRESS BLUE BUTTON

Wstrząsająco podana treść, oparta o własne przeżycia autora i inspirowana literaturą, filmem i grami typu interactive fiction. Sama gra jest uznawana za jedną z najciekawszych w swoim gatunku. Zasadnie.

Jak “zagrać”? Najprościej ściągnąć grę ze strony autora (link “Download Photopia 2.01 for Windows”), są też inne wersje. Przy pierwszym uruchomieniu można przeczytać instrukcję. Zrobić to. “Zagrać”. Po skończeniu dać sobie czas na otrząśnięcie się.


15 lip 2006

// Call of Duty 2 (Demo) na XBox’a 360
Ładna gra, biegamy, strzelamy, ale już grałem kiedyś w podobne Medal of Honor (bardzo fajne) i nasyciłem swoje potrzeby militarne. Ale gra wydaje się przyzwoita, jak ktoś lubi.


7 lip 2006

// Oblivion, moja postać
Race: Dark Elf
Birthsign: The Shadow
Class: Nightblade
Level/Armor: 29/49
Health/Magicka/Fatigue: 270/140/273
Days/Hours Slept/Waited: 124/451/921
Creatures/People Killed: 379/207
Places Found: 65
Nirnroots Found: 32
Money: 21489
Load capacity: 430


XBox 360 – “zgodność wsteczna”

6 lip 2006

Microsoft twierdzi, że gry z ich listy chodzą na nowym XBoksie. I faktycznie. Urządzenie ściąga z netu pakiet, wspomagający emulację programową wcześniejszej platformy i wszystko działa. Łaaał.

Zakupiona (tanio, na Allegro) gra to RallySport Challenge, bo wstyd kupić konsolę i nie mieć na nią jakichś wyścigów :)


Oblivion – wrażenia z gry

27 maj 2006

XBox 360 się zawiesił, pierwszy raz. Oblivion, kilkadziesiąt godzin grania (nie pod rząd, oczywiście). Wchodzę do pomieszczenia, równocześnie rzucając na siebie kilka zaklęć (wiem, brzmi to wyjątkowo frajersko). Jakaś postać zaczęła równocześnie coś do mnie gadać i maszynka stanęła, zwis totalny. Reset. Sytuacja się nie powtórzyła.

W miarę grania coraz bardziej podoba mi się system walki, widać np. że miecz dwuręczny ma większy zasięg, że wymaga więcej siły i ma większe opóźnienie. Uderzony przeciwnik może nawet przelecieć kilka metrów. Jak na razie, system dostosowujący poziom przeciwników do mojego działa, są trudniejsi do rozwalenia, ale nie niemożliwi.

Najwięcej uproszczeń w stosunku do Morrowinda jest w handlu i w rzeczach, związanych z przedmiotami. Nie można sprzedawać kilku przedmiotów naraz. “Inventory” jest uproszczone – bronie mają współczynnik, określający ich “poziom”, w Morrowindzie były to trzy parametry, zależne od zastosowania broni (kłucie, “rąbanie”, uderzenia poprzeczne – każde miało inny czas trwania, można było dostosować to do przeciwnika). Przy przewijaniu listy przedmiotów można przysnąć, a dla XBoxa nie ma rozszerzenia BTMod, które zmienia interfejs użytkownika. AI nadal nie jest najlepsze, chociaż jest postęp. Dla niektórych postaci wchodzenie w ścianę jest chyba bardziej kuszące od obejścia przeszkody.

Poza tym, wszystko raczej jest lepsze, chociaż współautor systemu rozgrywki twierdzi, że Morrowind był mniej “konsolowy” i chyba że miał więcej cech, typowych dla “papierowych” RPG.

Wkrótce spory update xboksowego softu, seria tańszych gier z XBoxa 1 (w tym Halo 2) oraz jakiś szajs, związany z telewizją internetową – znowu sposób, żeby wyrwać więcej kasy od userów. I dobrze, kto lubi TV, niech płaci :>