.:: bg recenzje: książki, filmy ::.

Przeczytane książki i przesłuchane książki audio, obejrzane filmy, trochę muzyki

Kapuśniaczek (1981)

Opublikował/a bg w dniu 28 cze 2008

Nie jestem wielkim fanem Louisa de Funès, filmy z nim kojarzę jako sympatyczne, pozytywne komedie o żandarmach, rabinach, producentach żywności i zgorzkniałych ojcach uciekających z domu dziewcząt. Sympatyczne, ale podobne i nie wzbudzające we mnie większych refleksji. Zapominam, o co chodziło w tych filmach. “Kapuśniaczek” wydaje mi się inny. To częściowo, jak to się brzydko mówi, afirmacja życia. Zachęta do drobnych i nieskomplikowanych przyjemności – do rozmowy ze znajomymi, do Walnięcia Sobie Lufy czy podelektowania się tytułową zupą. Ale też gorzka satyra na społeczeństwo, w którym starszy człowiek nie potrafi się znaleźć, a otoczenie usiłuje go do końca wykorzystać, pod pozorem wyższej konieczności. Jedna z mocniejszych scen to dwóch starszych bohaterów, siedzących na ławeczce przed otoczoną ogrodzeniem posesją. Za ogrodzeniem jest wesołe miasteczko, a tłum rozbawionych ludzi rzuca starszym panom orzeszki. Może orzeszki i są dobre, ale sytuacja przygnębiająca…

Bardzo ładny, mądry film.

Jedna odpowiedź do “Kapuśniaczek (1981)”

  1. haes powiedział/a

    Swojego czasu uwielbiałem ten film. Na pewno jest śmieszny i na pewno jest wart uwagi. Oczywiście charatakteryzacja “kosmity” woła o pomstę do nieba, ale takie wlaśnie “teatralne” efekty specjalne to chyba zamierzony efekt.

    Ja sam mniej szukałem elementów jakichś satyrycznych, mniej refleksji, więcej zabawy. Chociaż jak się głębiej zastanowić – to faktycznie, to drugie dno tam jest i aż dziw, że go po dziś dzień nie widziałem. ALe i tak najlepszy jest sztuczny policjant. Za pierwszym razem niemal się nie udusiłem ze śmiechu…

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>