V for Vendetta (2005)
Opublikował/a bg w dniu 23 mar 2008
Film wyprodukowany i stworzony według scenariusza (adaptacji komiksu niejakiego Alana Moore’a) braci Wachowskich, znanych głównie z ”Matrixa”. Wszyscy to znają, ja polecam ich ”thriller lesbijski” - ”Bound“. Też mocny film, dobry scenariusz, dobre aktorstwo.
“V” to jeszcze jedna antyutopia, wyjątkowo udana. Trochę podobna do “Equilibrium”, pośrednio oczywiście do ”1984″ Orwella. Londyn pod rządami partii faszystowskiej i charyzmatycznego przywódcy (ojej, to Gandalf…), tłoczących poprzez telewizję “jedyną prawdę” otępiałemu społeczeństwu. Hugo Weaving, którego twarz została na najbliższe 200 lat skojarzona z Agentem Smithem, przez cały film ukrywa szczęśliwie tę twarz pod maską Guya Fawkesa, uczestnika spisku prochowego, którego historia w pewien sposób splata się z fabułą filmu. Weaving gra “ostatniego sprawiedliwego”, którego bolesna (dosłownie) wiedza o sposobie działania obecnego ustroju zmusza do buntu. Oczytany, romantyczny, waleczny. Żyje zemstą godną Hrabiego Monte Christo. Ale rola Natalie Portman jest dużo lepsza. Jest rewelacyjna. Sposób, jaki wybrał V, żeby “otworzyć jej oczy” to brutalne świństwo, do którego nie miał prawa - jej przebudzenie najwyraźniej było tego warte, ale te sceny to chyba najbardziej zapadające w pamięć fragmenty filmu. Dają popalić widzowi.
Pomimo pewnego fanatyzmu, charakteryzującego ”V”, film uzyskuje u mnie wysoką notę - jest oryginalny, mocny i zmusza do myślenia. Sceny walk są bardzo plastyczne. Całość bardzo dobra, dużo powyżej przeciętnej.
- Filmweb - strona filmu
- Wikipedia (PL) - strona o filmie (sporo ciekawostek); wersja angielska nieco lepsza

